środa, 11 sierpnia 2010
cztery trzynaście dwadzieścia
apokalipsa to cztery litry a miejsce to balkon później śpimy i śni się Alberto Balsalm który kończy się rano później jest tak że słońce świeci i przychodzi Ian ludzie wariują ostatnio w zastraszającym mnie tempie po Ianie jest Fink i rodzeństwo ze Szwecji ludzie mylą szafę z łazienką a za oknem jest coraz więcej betonu tak to okolice gimnazjum trzynaście dojeżdżamy rowerem albo dwudziestką
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)




0 komentarze:
Prześlij komentarz