Na studiach już nie ma żadnego zagrożenia czymś co wymagałoby podania. Generalnie normalizuje mi się powoli wszystko, oczywiście pomagają mi w tym ludzie. Mimo tego, że jestem zakochanym w sobie dupkiem, to stworzyłem jak się okazuje kilka zdrowych relacji. A tak na marginesie jakoś nakręciłem się, żeby poczytać Adorno. Tak sobie na to wpadłem w okejce. Bez większego sensu i powiązania z obrazem za szybą.
Pisze całkiem dużo na tym blogu, ale tak jest w życiu, że akurat kiedy wszystko zwalnia. Wchodzi w slowmotion, to wtedy jest czas na pisanie bloga.
środa, 4 czerwca 2008
Oddychanie
Czuje,ze w trakcie sesji powstanie pomysł na cos co ma zastąpić NPO. NPO się przejadło i skończyło. Nie ma już żadnego pomysłu na kontynuowanie tego w tej formie i pod ta nazwa. Powstanie i powstaje w mojej głowie następca NPO, choć nie wiem czy w sensie jakiejś kontynuacji. Wątpię.
Medium opiniotwórcze też nie umarło. Teraz jest sensowny pomysł i wiemy jakie sensowne kroki trzeba podjąć. Oczywiście będą podjęte. No i oczywiście nie na hop siup. Spokojnie i logicznie.
Medium opiniotwórcze też nie umarło. Teraz jest sensowny pomysł i wiemy jakie sensowne kroki trzeba podjąć. Oczywiście będą podjęte. No i oczywiście nie na hop siup. Spokojnie i logicznie.
wtorek, 3 czerwca 2008
Fragmenty i inne historie związane z oddychaniem
Upał utrudnia trochę koncentracje, ale to kwestia czasu. Przyzwyczaję się. W sobotę zaliczę historię języka, w zasadzie mogłem już w czwartek mieć to za sobą. Niestety wyszło z lekka inaczej, ale nie będę płakał z tego powodu. Współczesna tez będzie już jutro praktycznie do przodu. Jeszcze tydzień temu wszystko było takie pokręcone, a teraz się normalizuje. Piszę całkiem sporo. Inglisz ładnie powstaje i zaraz minę punkt kulminacyjny. Poza tym trochę piszę nowy tekst. Wrzucę go teraz, nie ma jeszcze tytułu:
Zrobiłem wszystko co miałem. Wstałem i zapaliłem na czczo. Napiłem się kawy. Słońce daje nam popalić, widzę to po ilości papierosów w paczce. Mniej i mniej. Czasu jednak wystarczająco dużo. Założyć marynarkę. Kołnierz koszuli rozpięty. Marynarka też nie zapięta. Wszystko, żeby zachować pozory luzu i elegancji. Po kawie najlepiej się goli. Kofeina otwiera wszystko. Włosy są delikatniejsze. Wyglądam dobrze. O wiele lepiej niż się czuję. Gładka twarz pomaga w zachowaniu spokoju. Nerwy nie poruszają szorstkim zarostem. Wszystko wydaje się takie spokojne. Na twarzy pojawia się oko cyklonu.
Każdy z nas wierzy w jakąś mitologię. Eschatologia i martyrologia. Choć wolimy to pierwsze. Nie chodzi wcale o Boga czy inne bóstwa. Takie hybrydy wszystkiego co w przyrodzie. Pomieszanie niedzielnych seriali z niedzielną mszą. Herosi z korporacji. Synowie bogów koniunktury. Giełda w Nowym Jorku daję łaskę i znak. Kiwa i dzielni herosi wyruszają na wojnę z hordą chińskich ekonomistów. W wąwozie termopilskim na ulicy Książęcej w Warszawie. Starcie daje nam wszystkim do zrozumienia, że nasze marynarki też muszą luźno powiewać. Jak sztandary. Dzisiaj czuję jakbym był czymś więcej. Zakładam marynarkę. Dopijam kawę. Próbuję ocenić temperaturę na zewnątrz. Po kolorze moczu dojść do wniosku ile mam przed sobą życia. Czuję w sobie moc. Moje nasienie może zapładniać wszystkich i wszystko. Taka mam siłę.
W telewizji mówią, że będzie dobrze. Wierzę w to, bo ja mam taki problem, że wierzę jednak w happy endy. Nauczyłem się tego w kinie. Tylko sprawdzę skrzynkę pocztową, a później wyruszę. Tak, to musi być wyruszenie. Bo na pole bitewne się wyrusza. Nigdy nie idzie. Dokładnie tak. Nie wyobrażam sobie, żeby w książce historycznej napisali: poszli na pole bitewne. Musi być opis w formie wyruszyli. Ruszyli. Skierowali się. Tak musi być, bo patos jest rzeczą nieodzowną w takiej sytuacji. Kiedy mówimy o wojnie, bądź miłości. Ja prowadzę wojnę podjazdową z pracą. Szukam jej. Chcę zostać korporacyjnym herosem. Heroiczna walka z układem wewnątrz korporacji. Szef i ponad tym wszystkim chińskie fabryki składające nasze laptopy. Tego nie chcę, ale muszę. Chcieć i musieć, to czasami się zlewa, bo jak bardzo musisz to po prostu chcesz. Tylko w drugą stronę to nie działa, bo jak bardzo chcesz, to wcale nie musisz. Skomplikowane. Język jest tak skomplikowany. Czasami jeden wyraz może zabić, bądź spowodować trwałe zmiany w sercu. Na ulicy jest w miarę okej. W tym miejscu ruch jest duży, ale okoliczne działki i zielony pagórek wyciszają lepiej niż te mury. Bloki wznoszą się zaraz po lewej stronie. Asfalt przecięty na dwie części niskim zielonym murkiem. Słońce nagrzewa mi marynarkę.
copyright (c) by Michał Krawiel
Zrobiłem wszystko co miałem. Wstałem i zapaliłem na czczo. Napiłem się kawy. Słońce daje nam popalić, widzę to po ilości papierosów w paczce. Mniej i mniej. Czasu jednak wystarczająco dużo. Założyć marynarkę. Kołnierz koszuli rozpięty. Marynarka też nie zapięta. Wszystko, żeby zachować pozory luzu i elegancji. Po kawie najlepiej się goli. Kofeina otwiera wszystko. Włosy są delikatniejsze. Wyglądam dobrze. O wiele lepiej niż się czuję. Gładka twarz pomaga w zachowaniu spokoju. Nerwy nie poruszają szorstkim zarostem. Wszystko wydaje się takie spokojne. Na twarzy pojawia się oko cyklonu.
Każdy z nas wierzy w jakąś mitologię. Eschatologia i martyrologia. Choć wolimy to pierwsze. Nie chodzi wcale o Boga czy inne bóstwa. Takie hybrydy wszystkiego co w przyrodzie. Pomieszanie niedzielnych seriali z niedzielną mszą. Herosi z korporacji. Synowie bogów koniunktury. Giełda w Nowym Jorku daję łaskę i znak. Kiwa i dzielni herosi wyruszają na wojnę z hordą chińskich ekonomistów. W wąwozie termopilskim na ulicy Książęcej w Warszawie. Starcie daje nam wszystkim do zrozumienia, że nasze marynarki też muszą luźno powiewać. Jak sztandary. Dzisiaj czuję jakbym był czymś więcej. Zakładam marynarkę. Dopijam kawę. Próbuję ocenić temperaturę na zewnątrz. Po kolorze moczu dojść do wniosku ile mam przed sobą życia. Czuję w sobie moc. Moje nasienie może zapładniać wszystkich i wszystko. Taka mam siłę.
W telewizji mówią, że będzie dobrze. Wierzę w to, bo ja mam taki problem, że wierzę jednak w happy endy. Nauczyłem się tego w kinie. Tylko sprawdzę skrzynkę pocztową, a później wyruszę. Tak, to musi być wyruszenie. Bo na pole bitewne się wyrusza. Nigdy nie idzie. Dokładnie tak. Nie wyobrażam sobie, żeby w książce historycznej napisali: poszli na pole bitewne. Musi być opis w formie wyruszyli. Ruszyli. Skierowali się. Tak musi być, bo patos jest rzeczą nieodzowną w takiej sytuacji. Kiedy mówimy o wojnie, bądź miłości. Ja prowadzę wojnę podjazdową z pracą. Szukam jej. Chcę zostać korporacyjnym herosem. Heroiczna walka z układem wewnątrz korporacji. Szef i ponad tym wszystkim chińskie fabryki składające nasze laptopy. Tego nie chcę, ale muszę. Chcieć i musieć, to czasami się zlewa, bo jak bardzo musisz to po prostu chcesz. Tylko w drugą stronę to nie działa, bo jak bardzo chcesz, to wcale nie musisz. Skomplikowane. Język jest tak skomplikowany. Czasami jeden wyraz może zabić, bądź spowodować trwałe zmiany w sercu. Na ulicy jest w miarę okej. W tym miejscu ruch jest duży, ale okoliczne działki i zielony pagórek wyciszają lepiej niż te mury. Bloki wznoszą się zaraz po lewej stronie. Asfalt przecięty na dwie części niskim zielonym murkiem. Słońce nagrzewa mi marynarkę.
copyright (c) by Michał Krawiel
poniedziałek, 2 czerwca 2008
Palenie samego
Dokonałem aktu samospalenia mojej tożsamości internetowej.Gadugadu sie zagotowalo. Usunalem wszystkich z grona, nie ze wzgledu na sympatie czy antypatie-po prostu nie wiem jak usunac caly profil.
niedziela, 1 czerwca 2008
sobota, 31 maja 2008
coś na dobranoc
Taką frazę wpisują ludzie w google i wchodzą na mój blog. Dziwne. Ludzie szukają jakis tekstów, żeby napisać komuś sms na dobranoc. Na dobranoc najlepsze jest zmęczenie. Kiedyś uważałem, że wódka-ale po wódce wstajesz w kiepskim stanie, a ja śpię, żeby się obudzić w dobrym.
Lubię skomplikowane struktury narracyjne w sztuce, ale nienawidzę ich w życiu. Czasami struktura w życiu jest o wiele mniej skomplikowana, niż w literaturze-jednak i tak to wszystko wtedy nie jest do przejścia przy użyciu prostych narzędzi analizy. Badanie języka żywego i miękkiego jest operacją na żywym organizmie. W ogóle to jest jak z chorobą, jak nie zdążysz na czas, to zbadasz co najwyżej zwłoki.
Wolę dlatego badać teksty z założenia martwe, takie o których historii choroby wiem więcej. Nie ma wtedy problemu z działaniem na czas.
W środę przekonam się na ile potrafię zbadać te wszystkie teksty na kolokwium, w końcu nie jest to gramatyka historyczna. To tylko literatura współczesna i wszystko będzie dobrze.
Wolę dlatego badać teksty z założenia martwe, takie o których historii choroby wiem więcej. Nie ma wtedy problemu z działaniem na czas.
W środę przekonam się na ile potrafię zbadać te wszystkie teksty na kolokwium, w końcu nie jest to gramatyka historyczna. To tylko literatura współczesna i wszystko będzie dobrze.
piątek, 30 maja 2008
kredki
Wstałem ponad godzinę temu i czas leci tak wolno, jedyne co idzie szybko to papierosy, które ubywają z paczki. Czas raczej się cofa, bo ja grzebie w pamięci. Bawię sie nią jak kredkami bambino.
czwartek, 29 maja 2008
środa, 28 maja 2008
Relacja na żywo z wreczenia Wawrzynu Literackiego, nagrody literackiej regionu Warminsko-Mazusrskiego
Widzialem proby z TV, a poza tym nie wpuscili mnie na gore-bo nie ma juz miejsc. Ponad 100 osob z calego regionu ma przyjechac. Same tuzy zapewne. Ciekawe czy Malkowski przyjedzie z aresztu w Bialymstoku. Czekam i obserwuje.
po fakcie:
Nagrode zgarnąłWłodzimierz Kowalewski i później nagroda stała w ogródku w pryzmacie. pomiedzy butelkami.
po fakcie:
Nagrode zgarnąłWłodzimierz Kowalewski i później nagroda stała w ogródku w pryzmacie. pomiedzy butelkami.
niedziela, 25 maja 2008
sobota, 19 kwietnia 2008
wtorek, 15 kwietnia 2008
piątek, 11 kwietnia 2008
kawalek kupy do znalezienia dokladnie tu
kolektywny blog, chcesz pisac, to zostaw mail. zaprosimy i bedzie kupa kupy.
kolektywny blog, chcesz pisac, to zostaw mail. zaprosimy i bedzie kupa kupy.
piątek, 4 kwietnia 2008
NPO
Nadchodzi 3dniowe NPO. 18-20.04.08r. Wszystko w KŚT
W maju natomiast NPO atakuje Warszawe. Szczegóły obydwu imprez wkrótce.
W maju natomiast NPO atakuje Warszawe. Szczegóły obydwu imprez wkrótce.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




