niedziela, 8 listopada 2009

Gospody

w piątek załatwialiśmy warmińskie sprawy te akademickie i mniej akademickie Kortowo było zimne a piwo tańsze znacznie tańsze niż teraz we Wrocławiu do którego wróciłem wczoraj z ponad godzinnym opóźnieniem bo pociąg gdzieś blisko Grabiszyńskiej się wykoleił w piątek było tak ciepło w tych gospodach i Filip nalał piwo co robi od pewnego czasu jakiegoś roku kompanie piwowarskie heineken żywiec był też mecz i znowu pelacha rano pociąg i cieplej a i tak w pewnym sensie zimniej bo jest jesień.

piątek, 6 listopada 2009

ERM

siedzimy z Jacą w knajpie w Olsztynie na Warmii i tam są takie laski i opowiadaja totalne pierdoły wszystko sie buja i idziemy do młota a tam gówniarstwo podchodzi i pyta o drobne młody koleś w bluzie z kapturem daje nam cukierki i mam nadzieję że są nasączone czymś tam i później pada snieg a ja wsiadam w pelachę i juz jadę do domu. w zasadzie w domu jest zimniej niz w tym wrocławskim domu ale i tak jest ciepło bo znam rozkłady prawie wszystkich autobusów wciąż na pamięć.

niedziela, 1 listopada 2009

pipetka

koleś koło drugiej kiedy jest zimno w nocy pyta mnie czy mam poczęstować go fajką ma kominiarkę i dziwną kurtkę jakby z lat 90 pierwszej połowy wazy jakieś 120 kilogramów i ma delikatny głos i kominiarkę i ja mu mówię że nie mam bo to ostatni pet teraz innych nie mam on idzie dalej ja wsiadam w nocny i jadę na psiaka a tam tak samo zimno.
byłem w krakowie i w krakowie tak samo zimno jak we wrocławiu i był dziadek bez nosa i babcia z parkinsonem w pociągu wsiadajacy na dworcu w katowicach i tak wszystko płynie jakoś w pkp ja zawsze mam miejsce przy oknie a jak nie mam to i tak obserwuję.

środa, 28 października 2009

sobota, 17 października 2009

Polar

Obserwuje laskę która spotyka się z kolesiem. na stówę przez czat. on ją obcina i wciska pocałunek. ja czekam na 141. oni spotykaja sie pod fabryką.
ja czekam, bo jadę po wodę mineralną. czuje ich uciski w żołądkach. koleś na pewno jest podniecony.
zacinam się i piszę. wyrzucam. nie jestem zadowolony. kombinuje. pracuję na końcu Wrocławia. widziałem wczoraj samolot bardzo nisko. najczęsciej schodzą od strony Krzyków.

wtorek, 13 października 2009

Fostercare

Tramwajami jeżdzę do pracy. Pada deszcz. Koniec miasta i wylotówki. Magazyny, a wcześniej bloki. Dużo bloków stojących w zygzakach. Inglisz miał być już skończony, a nie jest. Miałem mieć fajną pracę, a nie mam.
W Brzegu było zimno. W nocy pomyliłem pociągi i wylądowałem w Opolu. Dworzec brzydki. Nie było maka, więc miałem z głowy makdonaldyzacje kultury.
Stasiuk jest ode mnie dwa, a może i trzy razy większy. Pójdę na siłownie. Kiedyś.

niu burial.

czwartek, 1 października 2009

Rtrspk

INR 558, zamiast się kończyć stanął w miejscu. Ewidentnie nie mogę mieć wszystkiego na raz, wszystko się jebie albo przesuwa w czasie. W Breslau jesień zrzygała się deszczem i jest generalnie imo stajl, fuj jebać to.

na wkręcie jedzie to, bo jakoś udaje, że jest cieplej. W 2005 zaczęło się Rodowo. Teraz właśnie pijemy wódkę tam, tylko-że w 2005 i jest naprawdę fajnie, ale to w jebanym 2005. Było łatwiej.

wtorek, 8 września 2009

INR 70%

INR nabiera kształtów, mam zamiar go dopiąć do 20 września. Później praca się zacznie. Zbawa, żeby braga proza nabrała kształtów niepowtarzalnych, a brud został tylko w koniecznych miejscach.

Mam zapas kawy. Nie stać mnie na drogie fajki. Viceroye, jak na studiach.

Nic ciekawego.

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

Przynieś mi kawę, co?

"-Najs, masz do tego dryg. Nadajesz się. Wiedzieliśmy o tym. Od razu było widać, jak wtedy na Victorii gadałeś z tym kolesiem z polski. Czuć było ten talent w tym co mówiłeś i jak myślałeś- przestaję już wnikać w to co mówią, bo tylko posram się bardziej ze strachu. Potrzebuję takiej drobnej chwil. Sekundki. Nawet mniej, żeby jakoś się odnaleźć. Odkładam gnata, obserwując ich reakcję. Nie chcę się narazić, bo chyba mnie lubią. Idę do drzwi. Wychodzę i siadam na schodach. Mam skądś papierosy i mam też siniaki. Przestało padać. Niskie chmury wciąż podświetlone są pomarańczowym światłem Oxfordu. Wszystko odbija się w kałużach. Zaciągam się tak głęboko, aż czuję wszystkie naczynka w płucach."

motywacja jest i praca wre.

niedziela, 12 lipca 2009

Ryś zapytał mnie dlaczego nie bloguję, a a nie bloguję bo mi się nie chce. i tyle. ostatnio przegrałem pojedynek z Kapelą, taki większy njus.
Czekam na nowego Buriala:

poza ym ogladam Housa i gram w FM.

poniedziałek, 4 maja 2009

PIZ

Liście wyszły z gałęzi. Poza tym ok.

Poza tym to:

- Fakin briisz łankers. Bern dem ol. je- gadałem wtedy z jakimś Baskiem, a może Katalończykiem. Nie pamiętam już do końca. Ważne, że czuliśmy jego czerwone poglądy od razu.
-Je fakin kapitalists. Zajebiemy ich. Kil dem ol. Get jor gan- wczułem się wtedy po pijaku, bo nie miałem roboty. Kiedy nie mam roboty, to zawsze się wczuwam.

i to:

Gruby:

Pedał.

Michał:

Chciałbyś.

Tak, jakby kogoś to obchodziło. Niedługo mam urodziny. Z roku na rok coraz mniej bezinteresownych życzeń.

No i poza tym wszystkim dwa kawałki Buriala i Four Tet

środa, 15 kwietnia 2009

Azbest gdzie się wpierdalasz?


Zapraszam wszystkich na wernisaż, który odbędzie się w haloGalerii 23 kwietnia. Współuczestniczę w tym wydarzeniu, jako tekściarz. Clash flash fiction z Golasami Agaty. Info na stronie haloGalerii.


Poza tym prawdopodobnie ukazał się już nowy Red, w którym tekst mojego autorstwa zagościł w numerze avant-popowym. Fragmenty Kalifornii 2 można było przeczytać na minimalbooks.