piątek, 4 lipca 2008

Przecinam Jaroty autobusami. Olsztyn południowo-wschodni. Wolę jednak północną część Olsztyna Wschodniego. Kiedyś zgubiłem się wewnątrz autobusu. Lampy odbijały się w asfalcie. W oczach już trochę gorzej, bo z oczami zawsze jest jakiś problem. Znam te wszystkie stancje na wschodzie. Mieszkania. Nasz mały eastern. Wektory rozbijające się między marketami i blokami. Jak kawałki łuny. Od okna do okna. Z ust do ust. Lubię rzucać peta z balkonu i patrzeć jak zostawia siebie spadając w dół.

czwartek, 3 lipca 2008

wykurw w płuco #2

Paląc szluga na tym balkonie. Na szóstym piętrze. Staram się zobaczyć siebie sześć lat wcześniej. Za sobą mam tylko kawalerkę. Sześć lat wcześniej siedziałem na dworcu. Na tym który teraz widzę. Wysyłałem smsy do ludzi, bo czekałem na pierwszy autobus do domu. Dostawałem odcisków na dupie od siedzenia między ławkami. Przy tych zapętlonych peronach. Żadnych pociągów. Wtedy już były dawno w drodze. Wchodzę do kawalerki. Strzepuje resztkę dymu z kiepa i topię go w słoiku. Zostawiam koło telewizora. Siadam między resztę. Jak drobne po równie drobnych zakupach.
Jakiś czas wcześniej okazało się wiele rzeczy, o których w zasadzie wiedziałem. Jednak ich wyjście na tak zwane światło dzienne doprowadziło mnie do lekkiej niestrawności emocjonalnej. Coś jakby zjeść przeterminowanego krokieta w akademickim bufecie. Takiego za dwa złote. W towarzystwie dziewczyn z roku. Przemija. Chyba, że okazuje się, że to rak. Zbliżający się zawał serca. Skurcze w całym ciele. Wykręca jak choroba na którą nas szczepili w jakiejś podstawówce.
Odchylam głowę i spotyka się z oparciem. Generalnie czuję się dobrze w tym czerwonym świetle. Jakoś mnie uspokaja, bo w zasadzie widać mało. Zakładam kaptur, żeby wyglądać jak Jezus. Tylko jakiś taki gorszy, bo brakuje jakoś odwagi do poświęceń.
Kiepy mimo wody podpalają telewizor. Hiszpania zdobywa tytuł. Ja powoli odpływam. Kiedy tak udaje Jezusa, to przychodzą mi do głowy rożne pomysły na zbawienie swojej ręki. W której zrobiłem sobie dziurę językiem. Na wylot. Wpadam w patos i postanawiam znowu zapalić, żeby ułożyć sobie plan działania po Euro.

środa, 2 lipca 2008

Bo to wszystko sensowne jest. układa się jak porządna kobieta w relacji damsko-męskiej.

wtorek, 1 lipca 2008

...

Olsztyn Wschodni to jest coś na co pracowaliśmy wszyscy rozpierdalając swoje życie na drobne kawałki.
Mam wakacje, robota skończyła się wczoraj. Skoncentruje się na razie na pisaniu i tyle. Znajdzie się coś, to podejmę pracę. Zdałem exam. Jako jeden z niewielu wczoraj.Na pełnym luzie. W sumie został mi tylko jeden wpis w indeksie i prawie magister.
Poza tym przemieszczam się nocami i nocami wszystko to ma jakiś większy sens. zawsze może ktoś szlugiem poczęstować.
Olsztyn Wschodni jest już nieodwracalny. Jak nieuleczalna choroba.

niedziela, 29 czerwca 2008

Dzisiaj finał i Olsztyn Wschodni. Jutro exam i Olsztyn Wschodni. Olsztyn Wschodni i Olsztyn Wschodni i w ogóle to Olsztyn Wschodni.
Splot emocjonalnych zawirowań. Potrzeb i wielki balon przyleciał na Zatorze. Przycupnął na dachu 10piętrowaca.

sobota, 28 czerwca 2008

nieswiadomka na cichej,kilka ciekawych fraz miedzy banalem

Pociąg wytrąbił koniec. Rozerwał szyny już kurwa nie było nic oprócz niedokończonej paczki szlugów. W magazynie okazało się, że moje życie składa się z sekwencji, które smakują jak westy czerwone. Przedawkowane.
W Rodowie było wszystko, a później trzeba było wracać do domu i zająć się lizaniem swojej ręki. Z nadzieją, że wyskoczy z niej rak i wszytko będzie miało jakiś sens. Nic więcej poza walka o to, żeby mieć jakiś sens. Wylizałem sobie dziurę w przedramieniu. Widzę podłogę i jak stoję na cmentarzu, to widzę nagrobki. Dziury w ziemi.
Blok jest tak wysoko, że nie daje rady nie myśleć o tym co może być jeszcze ponad.. moja obawa i sześć pięter niżej jakieś życie. Widziałem je idąc Zientary-Malewskiej. Wzdłuż torów, a w autobusie wcześniej siedziały dwie dupy z ogromnymi cyckami i z jeszcze większymi brakami w mówieniu. Policzyłbym do dziesięciu, ale brakuje mi wyobraźni.
Napisałem jej w liceum wiersz w sms. Powiedziała mi, że coś ze mnie będzie w przyszłości. Po pięciu latach mam emocjonalne emo, bo zostawiła mnie kolejna dziewczyna. Przez brak przyszłości. Zostaje mi przeszłość i kilka brutalnych i beznadziejnych anegdot, które mogę opowiadać nowo poznanym koleżankom, które generalnie nie robią nic poza powodowaniem erekcji.
Mam nadzieję, że nigdy więcej się nie spotkamy. Tak kiedyś powiedziała mi pewna kobieta. Nie spotkaliśmy się więcej. Nawet na ulicy. Pamiętam tylko smak jej włosów. Twarz nie była koniecznością.
Sam spotykając siebie na ulicy wpadłbym w konsternacje. Ogólnie pojęte zdziwienie. Jak można być tak chujowym. Czasami lubię w siebie nie uwierzyć. Zdziwienie później przed lustrem, bo cień wygląda zupełnie inaczej.


pale szlugi na cichej. siedze tu od czwartku. czasami z lepszym badz gorszym skutkiem, mozliwe,ze gorszy bylby przyjemniejszy. jak najbardziej. jutro final. euro sie konczy. ciekawe euro, a jutro punkt kulinacyjny. zapewne. i kolejne impresje z polfinalow.

czwartek, 26 czerwca 2008

lód jest cienki. jedziemy po bandzie. widzę dno, i dostaje erekcji,wiesz jak to jest. wykurwić i później jakoś to będzie.
chciałbym, chciałbym.
wykurwić i jakoś to będzie.
browar
wóda
wino
palenie
jestem jak z teledysku
nie jestem szczęśliwy
daje radę
pracuje w magazynie
jakoś zasnę
daje radę

środa, 25 czerwca 2008

Kurka wodna. Położyłem się zdrzemnąć i obudziłem się praktycznie przed robotą.
Niedługo ruszają zdjęcia do filmu na podstawie opowiadania Paweł. Jestem ciekaw jak to wszystko wyjdzie i wypali. Ja zaraz wypale papierosa i do roboty.

poniedziałek, 23 czerwca 2008

wykurw w płuco

Wykurw w płuco na przerwie. Staram sobie wyobrażać swoje płuca, ale mnie ta beznadziejna ilość smoły nakręca.
Kierownik z ubiegłego tygodnia to pajac, ten z tego tygodnia pozwala zajebać w płuco. Nie lubię tej roboty, lubię tylko hajs który mi wpada za każdą godzinę. To jakoś mi pomaga. W zasadzie ciężko mi się tylko tam się idzie. Jutro coś czuje, że nie będzie to jakiś delikatny spacerek. Później jakoś damy rade. Zajebie w płuco szlugów chyba z tonę i przeżyję kolejne osiem godzin.
W lipcu znajdę sobie jakieś lokum. Zapierdolę wtedy w chuj słów. Sylaby poleją się jak wino. INR skończę i będę mógł zacząć się bawić w poprawianie. Przepisywanie. Wyrzucanie.
We wrześniu musi być dziwnie. Musi być jakieś miejsce i muszą być jakieś łuny nad miastem. Teraz jest brutalnie i codziennie pikuje, żeby poderwać siebie przed samą ziemią. Nie mam ochoty na lizanie bruku. Mogę co najwyżej posłać całusa i w górę.

niedziela, 22 czerwca 2008

Cicha 3C

Cicha



na oko składałem, ale chuj z tym.
Pobawię się z reszta filmików i wrzucę jakieś zmontowane. Zobaczymy czy sobie poradze z edycja. Wczoraj powtórka z rozrywki, choć trochę inaczej zawsze. W ogóle muszę się przeprowadzić na Zatorze. Tak, ma to jakieś zalety. Nocny rajd po szlugi do jakiegos nocnego. Ekipy mijane. Takie małe miejskie mitologie.

sobota, 21 czerwca 2008


Obiecany zakład o nagrodę literacką NIKE, obecność-miśka,krwl-przecina piter
Wyspałem się. Po czwartku trzeba było mocno przyłożyć się do regeneracji. Cholera ja z przerwami przespałem spory kawałek piątku i mały kawałek soboty. Ale warto było odpuścić sobie sen w czwartek.
Posprzątam dzisiaj pokój. Ogolę się też.
Napiszę coś i coś też przeczytam.

A ten kawałek mi się wkręcił ostatnio

środa, 18 czerwca 2008

Mak i Peq w Bwie-czyli tak zwana akcja ratunkowa 2008







Takie impreseje z wizyty Mak i Peq w bwie. Peq pewnie napisze koment:"Karwieluchu wrzuciles moja fotke!" Wizyta sprzed trzech chyba tygodni, ale dopiero teraz dostalem foty.

wtorek, 17 czerwca 2008

Brak snu. Stanowczo tego mi brakuje. Brakuje m tez wielu innych rzeczy,ale brak snu jest podstawowym brakiem na chwilę obecną. Zdałem exam, Polska odpadła, generalnie kroi się większa akcja, poza tym niedługo wyjdzie na jaw zakład o nike za 5zeta. Co i jak, to się okaże na dniach.
A ten klip rozpierdolił mnie, kiedy byłem w ogólniaku. Taka reminiscencja.

poniedziałek, 16 czerwca 2008

Dobra dzisiaj exam z historii języka, ale to nie on jest hajlajtem dnia. Głównym wydarzeniem jest oczywiście mecz, bo zwykły mecz może się skończyć nad ranem w Młotku. Trzeba być czujnym:]
Znowu wszystko będzie pływać i rozpuszczać się i wszystkie te zmiany stanów skupienia. Wszystkie stany skupienia. Dzisiaj będzie i kawa i procenty,jutro na pewno procenty. Wszystko już dogadane. Obiecuję, że jednak posprzątam kiedyś pokój i będę szczęśliwy.

niedziela, 15 czerwca 2008

Stałem wczoraj z Ziomkiem i gadaliśmy. Popijaliśmy czerwonego specjala. Obserwowałem ludzi wbijających do knajpy na mojej ulicy. Ziomek mówił o jakiejś lasce. Ja mówiłem mniej. Skupiałem się na słuchaniu, bo właściwie nie mam ostatnio nic ciekawego do powiedzenia.Bo impresje z miejsc czy różnych sytuacji, nie zawsze są idealne do opowiedzenia. Czasami fajnie posłuchać rytmu języka.
Piję kawę i słucham remiksu Bloc Party zrobionego przez Buriala.